Drodzy Goście,

Stronę tę założyłem dla upamiętnienia życia i twórczości Ojca mojego - Leonarda Turkowskiego. Był człowiekiem więcej niż przeciętnym. Potwierdzają to pozytywnie Go wspominający uczniowie szkół podstawowych i liceów pedagogicznych, w których uczył, potwierdzają wspomnienia osób ze środowisk, w których przebywał i pracował, osób, które miały sposobność Go poznać. Świadczy o tym dwadzieścia książek, dwa i pół tysiąca artykułów, felietonów, opowiadań, wierszy, radiowych audycji, dziennikarskich notatek.

Nie postawię Mu pomnika. Nie tylko z braku funduszy. Dziś więcej od granitu czy marmuru znaczy obecność w internecie. Życzę Wam, Drodzy Goście, znalezienia tu czegoś dla siebie.

                                                                                                                               Marek Turkowski

                                                Z ostatniej chwili  Uczniowie pamiętają

      

Wiersz na Dzień Matki                 

 

 

*   *   * *     *    

MOJEJ MATCE poświęcam te wiersze,

chociaż żadnym się do niej nie zwracam.

Dech mój każdy, tak jak dech mój pierwszy,

do Jej piersi mizernej obracam.

 

Dzięki Jej, że mnie zrodziła do walki,

do cierpienia, goryczy i głodu -

choć Jej czasem zgniotłem serce w palcach

w buncie wielkim, najdzikszym, bo młodym.

 

Dobrze, żem odszedłszy zbuntowany,

upadł stokroć grzechem grzmiącym w wieki.

Gdybym stąpał w ogrodzie różanym,

byłbym... byłbym... ale nie: człowiekiem.

 

Dzięki Jej, że mnie zrodziła do męki,

do goryczy, do walki i głodu.

Ziemia święta kataklizmów jękiem

swoim własnym wzgardziłaby płodem.

 

Swoim własnym wzgardziłaby płodem,

odmówiłaby z przekleństwem grobu -

gdybym życie przeszedł mimochodem

i był cieniem swoim - a nie sobą.

 

Różańcami bolesnymi pępowin

matka z ziemią mnie łączy najpierwsza

i z tworzywem moim: polskim słowem.

 

Mojej Matce poświęcam te wiersze.

 

Wiersz, napisany  w styczniu 1937 roku zamieszczony został jako dedykacja w tomiku "Krew ziemi". Matka Leonarda Turkowskiego nie zdążyła go przeczytać - zmarła w kwietniu. Wyrwał przed pogrzebem tomik z drukarni i złożył w jej trumnie.