Czym się zajmuje pisarz?

 

Wydawać by się mogło, że - jak sama nazwa wskazuje - pisaniem. Dziś to proste - wystarczy napisać, co tam komu przyjdzie do głowy i zapłacić wydawcy, który wydrukuje, co się zechce. Są oczywiście pisarze, którzy zajmują się obsługiwaniem kolejki wydawców chętnych do publikowania ich utworów, ale tych jest niewielu. Większość prócz pisania musi też zarabiać na życie, poszukiwać sponsorów, zabiegać o stypendia.

 

W systemie, który słusznie zwiemy minionym stypendia też były. Ale za wydrukowanie każdej linijki płaciło, a także poczuwało się do odpowiedzialności państwo. Zanim więc pisarz dogodził czytelnikom - musiał dogodzić państwowemu (czy choćby spółdzielczemu) wydawcy i wynajętym przez niego recenzentom. Pamiętajmy i o cenzurze. Sprawność (lub niesprawność) procesu wydawniczego zależała też pod państwowej poczty - przesyłania maszynopisów, recenzji, poprawek, odbitek do korekty itp. Leonard Turkowski tworzył bowiem w tym minionym systemie, w epoce przedkomputerowej i przedinternetowej.

 

Ale tworzenie, to tylko część aktywności pisarzy. Pisarze zrzeszali się w Związku Literatów Polskich. Przypomnijmy, że nie był to wynalazek tzw. komuny, do Związku Zawodowego Literatów Polskich Leonard Turkowski został przyjęty w 1937 roku. Pisarze uczestniczyli w działalności regionalnych oddziałów Związku. Organizowali regionalne i ponadregionalne zjazdy pisarzy, np. Zjazd Pisarzy Ziem Zachodnich i Północnych. Przynależność do Związku pociągać mogła za sobą pełnienie w nim takich czy innych funkcji, np. Leonard Turkowski w latach 1971-1981 pełnił funkcję prezesa olsztyńskiego oddziału Związku (zob. wspomnienia). Spotykali się z pisarzami "ponadregionalnymi" - na zdjęciu spotkanie olsztyńskich pisarzy z Aleksandrem Rymkiewiczem.- od lewej Grażyna Sokołowska, Teresa Połom, Stefan Połom, Aleksander Rymkiewicz, Andrzej Wakar (stoi), Irena Rymkiewicz, Leonard Turkowski, Jerzy Adam Sokolowski.

1975rymkiewicz

Pisarze odbywali spotkania autorskie z czytelnikami, które organizowały zwłaszcza biblioteki i szkoły. Za życia Leonarda Turkowskiego telewizja nie była jeszcze tak rozpowszechniona, spotkanie ze znanym człowiekiem było więc niemałą atrakcją, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach (na zdjęciach poniżej spotkania z czytelnikami w Bartoszycach w latach 1970-71).

1970autor1  1971autor2

Co roku w maju odbywały się Dni Książki. Na okres kilku dni w określonym miejscu, nawet w miastach powiatowych organizowano kiermasze książek. Pojawiała się pewna liczba stoisk czy straganów, każdy reprezentował konkretne wydawnictwo, bądź też określoną dziedzinę literatury (np. książki geograficzne, książki dla dzieci). Imprezy cieszyły się powodzeniem, gdyż można tam było "upolować" książki w księgarniach już niedostępne - przetrzymane w magazynach dla uświetnienia Dni Książki. Jedną z atrakcji była loteria książkowa, nagrodami były bony różnych wartości, którymi przyjmowano zapłatę za książki. W wyznaczonych miejscach dyżurowali pisarze, u których można było uzyskać autograf lub dedykację na zakupionej książce ich autorstwa (na zdjęciu). Była też sposobność do towarzyskich spotkań - na drugim zdjęciu od lewej Wacław Najmowicz, Andrzej Wakar, Leonard Turkowski.

1973dniksia1  1973dniksia2

Polscy pisarze spotykali się grupowo bądź indywidualnie z pisarzami bratnich krajów socjalistycznych, czego skutki bywały różne - w wyniku pobytu Leonarda Turkowskiego w Bratysławie wydrukowano tam pod tytułem "Slnko nezapada" powieść "Ziemia i niebo" w tłumaczeniu na słowacki, w wyniku pobytu w Kaliningradzie - wydrukowano jego nazwisko na plakatach. Na zdjęciu poniżej  - spotkanie w Łężanach z pisarzami Czechosłowacji w 1965 roku. Stoją pierwszy od lewej Oldrzych Szulerz, czwarty Henryk Jasiczek, od prawej Władysław Ogrodziński i Leonard Turkowski, siedzą pierwszy od prawej Edward Martuszewski, po środku Jerzy Adam Sokołowski, drugi z lewej Henryk Panas). Na drugim zdjęciu Leonard Turkowski w czasie Dni Literatury Radzieckiej w Kaliningradzie w 1974 r. obok plakatu ze swoim nazwiskiem.

1965lezan  1974kalin1

Gdzie pisarze piszą? Zapewne wszyscy mają swe ulubione, bądź po prostu wygodne miejsca. Leonard Turkowski pisał, jak odnotowano na końcu niektórych książek, między innymi w Rucianem i w Nałęczowie. Najczęściej jednak po prostu w niewielkim mieszkaniu w centrum Olsztyna, w dość ciasnym pokoju, którego powierzchnię pomniejszały regały z książkami. Na poniższych zdjęciach "warsztat pracy" pisarza i fragment bibliofilskich zbiorów.

1985a  1985b

Jednak, jak Leonard Turkowski pisze o sobie w felietonie z cyklu "Książka retro" z kwietnia 1981 roku - "pisarzem jestem niedzielnym i do dziś nie zaliczam siebie do literatów, mam siebie za pisującego nauczyciela". Obszerniej ujął to w "Księdze mojego domu" (str. 375):

Przewodnią gwiazdą mego życia jest pedagogika. Nie przestawałem być nauczycielem pełniąc funkcje dziennikarskie, piastując stanowisko dyrektora biblioteki, pisząc książki, kierując organizacją partyjną czy związkiem literatów. Nauczycielstwo jest dla mnie nie tylko zawodem, lecz także postawą, światopoglądem, sposobem bycia.