Dziennikarz

 

Istnieją różne formy dziennikarskiej aktywności. Pierwszą z nich - pisanie felietonów - podjął Leonard Turkowski już w 1930 roku, w wieku lat szesnastu, publikując w "Nowym Kurierze" felietony pod zbiorczym hasłem "Kącik uczniowski", początkowo podpisywane Turkaj, później też innymi pseudonimami, co prócz zwykłego braku możliwości odnalezienia wszystkich numerów przedwojennej gazety - utrudnia też identyfikacje autora. Rozstawszy się w 1932 roku z Seminarium Nauczycielskim postanowił żyć z pisania. W roku 1933 dostał biurko (ale nie etat) w redakcji "Nowego Kuriera" i około roku żył z otrzymywanej tam wierszówki. Uwzględniając to, mimo braku formalnej matury został przyjęty i ukończył kurs dziennikarski przy Wyższej Szkole Handlowej. Do wojny publikował wiersze, opowiadania, artykuły w różnych gazetach, które ukazywały się w Poznaniu, z żadną nie będąc formalnie związany.

Trzydzieści lat później - w 1962 roku ponownie zasiadł za biurkiem redakcji, tym razem "Głosu Olsztyńskiego". To właśnie dziennikarskie artykuły, wywiady, reportaże przesądzają o liczbie pozycji w Bibliografii.

Odnotować jednak warto akcję, której był współinicjatorem - "szkolny autostop". Będąc wiejskim nauczycielem wiedział doskonale, w jakich warunkach, zwłaszcza w porze jesienno-zimowej, dzieci po kilka kilometrów wędrują do szkół po szosach, po których - to lata 1967-70 - jeżdżą głównie państwowe ciężarówki i furgonetki. Przypomnijmy - "gimbusy" wynaleziono dziesiątki lat później. Dzięki prasowym, a także radiowym publikacjom, naśladowanym później w innych województwach, niemało dzieci mogło dotrzeć do szkół szybciej i wygodniej.

Drugie udane przedsięwzięcie to odnalezienie przez Leonarda Turkowskiego w 1968 roku we Lwowie grobu Wojciecha Kętrzyńskiego, o czym pisze m. in. W.O. (Władysław Ogrodziński?) w "Panoramie Północy". Wojciech Kętrzyński pochodził ze zgermanizowanej polskiej szlachty, wrócił do polskości, nauczył się polskiego a od 1876 roku do śmierci w roku 1918 pełnił funkcję dyrektora Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie. Jednym z efektów badań nad Kętrzyńskim była biograficzna powieść "Kawałek ziemi", która nie została opublikowana, a której fragmenty, a może całość z czasem tu zamieścimy.

Niestety, praca dziennikarska to w niemałej części obowiązek "reprezentowania prasy" na zebraniach i uroczystościach, o których z góry wiadomo, że będą nudne, z obowiązkiem pisania sprawozdań mających informować o czymś wręcz przeciwnym. To jedna z przyczyn, dla których dziennikarze żyją krócej. Dlatego po siedmiu latach z tej pracy zrezygnował, nie rezygnując wszakże z pisania...

Rozdziały na temat pracy dziennikarskiej znaleźć można w "Księdze mojego miasta" i w "Księdze Warmii i Mazur".